Link :: 01.11.2014 :: 15:21
Ps: "Fuck yeah give it to me this is heaven, what I truly want'
Komentuj (0)


Link :: 11.11.2014 :: 11:00
Aleksandra dopowiada śmiech do wszystkiego, jak dźwięk dartego prześcieradła. Dla niej trumna z jadeitu to byłoby za mało.
Więc pokazuję jej po kolei.
Szkic nagły i gwałtowny, pełny zakres dekoracji. Czerwień, złoto, światło pada gdzieniegdzie, ale nie skupia wzroku.
-Widzisz Aleks? One zostały zamknięte w nieskończenie powtarzających się symbolach i wzorach. Czy teraz rozumiesz?
Ona zamiast tego chce muzyke głośno i głośniej, coś co nie pozwala spać, bo jej głowa jest o wiele za daleko do zebrania moich myśli. Ona chce się śmiać. Dźwięk ludzi krzyczących za oknem. Zagłuszam stanowczo.
-Jak miałaś wtedy na imię Tiul? Kiedy ci to zrobili?
-Nie, ty nie widzisz, ty nawet nie patrzysz.
Po kolei.
-Zobacz, jej łyżki do herbaty, cukier, jej porcelanowe filiżanki nabierają charakteru ofiary. Aleksandra? Nie śpij! Nie możesz teraz zasnąć na tej podłodze pod łóżkiem. Nigdzie nie możesz zasnąć, rozumiesz?
Otwarcie oczu. Szeroko. Ponowne zamknięcie.
Ciało porusza się swobodnym rytmem. Rytmiczne powtarzanie kształtów.
Ona dotyka najpierw dłoni, gdzie skaleczenie, a zaraz po tym już cała kołysze mnie w takt swojego równego oddechu.
-Chodź ze mną Tiul, ja mam ładne sny, zaśnij ze mną. Potrzebujesz tego.
Trzeba jej wytłumaczyć po kolei. Obrazy nie ożywają, pozostają martwe kiedy mówię.
-Nie. Aleksandra! Zobacz, tu gdzie na farbie został odcisk palca, tu jest rytualna postawa, stopy dociśnięte do zimnej ziemi, ramiona obejmujące boga. Zbyt wąskie wargi, puste spojrzenie.
-Chodź do mnie Tiul.
Skóra gorąca i miękka. Nic oprócz jej śmiechu.
-Musisz tylko oddychać Tiul. Nic więcej. Możesz myśleć o czym chcesz.
Więc myślę. Malowidła nużące wzrok, pełne ciemności i strachu.
-Ale nie o tym Tiul, to już nie wróci. Oddychaj. Powtarzaj sobie jego imię.

Ciało ulega zniszczeniu, kiedy deszcz wylewa się ze mnie, zbierany czule przez tyle dni. Zalewa pościel, przecieka przez drewno. Wszystko zostaje wytrącone z równowagi, Tiul nie chce bądź nie może wrócić do siebie. Rozerwana na części. Coś co widziała, kiedy zamknęła oczy, coś co zbliża się, coraz wyraźniejsze, coraz bardziej realne.
To tylko oddech na szybie, fragment odciśniętej twarzy, pozostawionych w oddali ust.
Tylko muzyka.
A za chwilę, nic poza jej śmiechem.
Komentuj (0)


Link :: 15.11.2014 :: 14:48
-Zobacz, czyż ona nie jest piękna kiedy tak leży bez ruchu? Pozbawiona rytmu, pełna niepokoju. Czyż nie jest piękna?
-Nie.

Tiul, dlaczego mówisz do siebie?
Komentuj (0)


Link :: 19.11.2014 :: 21:54
Dostałam blask do głowy i dostałam dzwoneczek na szyję. On słucha teraz przy których słowach arytmia staje się wyraźna. I mówi.
-To nie była śmierć, to był pogrzebowy taniec. To było światło odbite w twoich oczach.
Wszystko zamyka się i gaśnie, ona nie jest piękna kiedy leży bez ruchu, ale w ruchu też nie jest piękna. Była urocza i rozkoszna jak zabawki z dzieciństwa. Klęcząc na podłodze lub stojąc w progu drzwi.
Była posłuszna. Więc zaczęła od powtarzania nauczonego. Powieliła to w sobie mnogością czułości.
-To nie była śmierć.
On widzi jej nagie plecy, nagie ramiona. I nie jest piękna kiedy tak wyraźnie wtapia się w fakturę ścian.
-Kiedy umrzesz, przeżyjesz to życie jeszcze raz...
(dzwoneczek wygrywa fałszywe tony)
-...Rozumiesz? To nie była śmierć. Jesteśmy, ale też byliśmy i będziemy. Istniejemy nieskończenie w różnych punktach czasu. I zobaczysz to jeszcze raz. Rozumiesz?
Liczenie pokoi przekształconych w krypty. Niepoliczalne, nieskończone cierpienia wymienione na przyjemności. Iluzja rąk sięgających wzdłuż ud i dalej. Ona próbuje zamknąć usta, ale jest posłuszna. I nie jest piękna, kiedy wydaje z siebie szmery próbując zakryć twarz.
-Kiedy umrę..., to nie była śmierć.
On przygląda się przechylając głowę. Jej obojczyki, jej zimna skóra.
-Na zawsze już tam będziesz. Rozumiesz? Nie kocham cię...
(dzwoneczek uspokaja się)
Można słyszeć wyraźnie i nie słyszeć w ogóle. Nie była piękna, kiedy zbliżał się na odległość oddechu. Kiedy stała się prośbą. Siedząc na krześle lub tańcząc w ogrodzie.
-...dlaczego to sobie robisz?
On przygląda się, mrużąc oczy do światła, które płonie. Nie chce zgasnąć. Jej szyja, jej włosy, jej zmarszczone czoło.
-Kocham cię.
(dzwoneczek wibruje i brzęczy. Wszystko staje się głośne)
-Kiedy umrzesz. To nie będzie śmierć. Potrafisz udawać wszystko.
-Potrafię udawać wszystko.
Komentuj (5)


Link :: 29.11.2014 :: 13:27
Dom Jesienny I

Tam gdzie pozostawiłeś ślady swoich dłoni, teraz wyrastają krwawniki, podlewam je deszczem, który wsiąknął w moje włosy, i nie chce wyschnąć. On nocami żłobi głębokie ślady na mojej twarzy, i rano budzę się tylko po to, by znaleźć jeszcze jedną bliznę. Śnię o pożarach, więc łóżko pościeliłam czerwonymi liśćmi, i teraz słyszę Twój szept z ogrodu. Szepczesz wiatrem, który wpada wprost do mojej głowy, strosząc pióra głodnych ptaków.
Każesz mi szukać. Każesz mi biec. Nie oddychać.
Oddech już dawno skończył się w tym gęstym powietrzu, od którego rdzewieją lustra. Chciałabym Ci o tym powiedzieć, ale zamiast tego szeroko otwieram okna, na parapetach odnajduję resztki Twoich słów.
Każesz mi biec.
W ogrodzie drzewa są czarne od sadzy, bo wieczorami podpalam liście, które nie chciały jeszcze spaść do moich kolan, kiedy klęczę w modlitwie i niezaspokojeniu. Zbieram kwaśne owoce dereniu, na które nigdy nie padło słońce. I wiem, że odnalazłeś moje zakopane pod jabłonią włosy. Teraz palce i nadgarstki pachną wilgotną ziemią. Rozkopałam ją na kształt grobu, w którym położę się przed szóstą zimą, kiedy zmęczona już będę biegiem. Ten ogród nie śpi, tak jak moje ciało nie potrafi spać, ale ciągle zasypiać. I jest mi zimno od tej wiecznej Wilgoci.
Każesz mi szukać.
Zostawiłam za sobą mokre odciski stóp, kiedy wchodziłam po schodach do góry, próbując odnaleźć Twój pokój z przyszłości. Bo właśnie przypomniałam sobie przyszłość, w której skulona na dywanie przesypiam Twoją nieobecność. Ale przecież wszystkie pokoje pozamieniały się w krypty ze świeżymi trumnami. A Ty tak bardzo nie chcesz, żebym ja je otwierała. Przez przypadek mogłabym przecież znaleźć Twoje ciało, wypełnię je cukrem i jarzębiną, zasłonić je dekoracją mojego oddechu.
Długo zaglądałam pod łóżko i szafy gdzie dawno temu rozsypałam skrawki listów, których nie zdążyłeś przeczytać. Teraz znajduję tam już tylko obce ślady miłości. Wygięte, wykrzywione i łamane. Czułości posunięte do okrucieństwa.
Dotykam ścian ze starannością, szukając resztek Twojej krwi, którą nieuważnie pozostawiłeś w tańcu. Paznokciami zdrapuję farbę, ale paznokcie łamią się i kruszą. Zdarłam wszystkie dywany i podważyłam deski, płynne linie Domu wypełniłam swoim płaczem. I wiem, że nie muszę krzyczeć. Przecież nigdzie już nie ma śladów po Tobie.
Nie oddychać.
Za lustrem widzę jezioro, do którego wejdę, gdy zapadnie noc. Wtedy uwolnię gwiazdy schowane pod moją sukienką. Noc nie nadchodzi już zbyt długo. Do tego czasu zbieram korzenie lilii i przechadzam się korytarzami skąpanymi w półcieniu. Wciąż stoję na granicy głębokiego, gęstego powietrza.
Lub właśnie z niego wychodzę.
Komentuj (0)



{c'mon}

scream
lick
3338636

{pain}

Czerwony Tiul
Czas do Zmarnowania

{love}

Dance on Glass.

{passion}



{czytam}




Amor e Morte

{cukierek ma dzisiaj smak:}

The current mood of rozowytiul at www.imood.com

18
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
17
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
16
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
15
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
14
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
13
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
12
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
11
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
10
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
09
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
08
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
07
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
06
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
05
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec

maru, portfolio, ubierzsię!