Link :: 17.12.2014 :: 20:09
-Myślałem, że nie przyjdziesz.
-Ja też.
-Zmieniłaś się. Ale to przecież ciągle ty.
Pamiętam jeszcze jak niemo wierzyłam w zaklęcia, które nie mogły mnie ocalić. Pamiętam szybki oddech po uciecze. Moja nagła agresja nie zakłócała równowagi kompozycji. Teraz zabawiam go melancholią swoich gestów i min. I to też zapamiętam.
-Nie odpowiedziałaś na żaden z moich listów. Zrozum, musiałem przyjechać. Zrozum mnie, w jakiej sytuacji ty mnie stawiasz?
-Wiem.
Jego długie włosy, jego przeraźliwa szczupłość, jego wielkie oczy proszące się o łzy. Zapominając o sobie z rozkoszą ulegam przemocy.
-Twoje życie, Tiul..., twoje życie to nie jest piosenka.
-Wiem.
Zostawiliśmy za sobą korytarze w półcieniu, mój płacz zamknięty w sekundach, zamieni się w ruinę. Niczego nie można już ocalić.
-Twoje życie to nie jest książka Tiul, zrozum mnie, staram się być cierpliwy, ty nie potrafisz już nawet pisać poezji Tiul.
-Wiem.
On czeka aż rozpłynę się w lśniących barwach, błyskach wspomnień. Teraz czuję to wyraźnie. W żyłach płynie mi migotliwa noc.
-Możesz ze mną wyjechać, jeszcze dzisiaj.
-Wiem.
-Chodź już.
-Nie, jestem zaręczona.
-Zawsze jesteś zaręczona, od kiedy cię znam jesteś zaręczona. Co ten ci obiecał?
-Nic.
-I odpowiada ci to?
Świat zdaje się być projekcją jego pragnień. Został poddany pod władanie mojemu wyobrażeniu o boskości.
-Nie.
-Chryste Tiul, ty kogoś kochasz prawda? Prawda? Przyznaj się kurwa! Dlatego nie możesz ze mną, bo już ktoś inny zdążył. Przyznaj się. Zawsze jestem za późno, następnym razem cię zabije dziwko.

Komentuj (0)


Link :: 26.12.2014 :: 21:54
Patrzą przez okno.
Otworzyła dla niego drzwi do tajemnicy, otworzyła wszystkie okna. W oddali widzi jak płonie. Tęsknota zamienia jej usta w otwartą ranę. Słowa rozszerzają się pod skórą.
Ona zaplata mu włosy w gruby warkocz, linę na której zwiśnie nocą pod sufitem. Pod jej martwymi stopami zakwitnie jaśmin.
Wplata modlitwę między pasma. Jednolita czerwień nakładana równomiernie.
Przeszła przez trzy pokoje do przebudzenia. Władczyni ognia, zaklinaczka węży.
Niejako bolesna w swoim płynnym ruchu, nosiła jeszcze ślady przebytych cierpień. Raz za razem. Zanim jeszcze policzyła dokładnie. Ciało zdawało się wypełnione światłem.
-Może być ci niedobrze aż zaczniesz się dusić, możesz się dusić aż zapadną się twoje płuca. Rozumiesz? Nikt cię nie usłyszy, jesteśmy sami. Na kolana. Będziesz wyć jak suka.
Błękit jej tęczówek ustępuje miejsca zieleni, gwałtownie zamienia się w złoto. Oczy pozbawione spojrzenia. Tylko po to żeby raz za razem. Jej gęste pożądanie wypala litery w jego ciele.
-Zrobiłam w sobie miejsce dla tego mroku, pozbyłam się przecież wszystkiego. Nie ma już nic.
I on mówi językiem jej snów, słowa odbijają się od żywego ciała.
-Jesteś tak bardzo martwa teraz, nikogo już nie oszukasz. Czy to wystarczy? Czy to już jest śmierć? Musisz krzyczeć.
-Nie pozwól mi umrzeć. Nie pozwól mi umrzeć.
On ustawia kamień po kamieniu na jej klatce piersiowej, na żebrach. Wszystko rozpływa się w mroku. Jej ramiona służą już tylko do obejmowania zaklęć. Odsłoniła zęby zasysając powietrze. Nic co można by ocalić.
-Czy to już wystarczy? Czy to jest śmierć? Zrobimy ci rzeczy, o których ciężko będzie zapomnieć. Zrobimy to razem. Raz za razem.
Przeszła przez trzy pokoje do przebudzenia, spogląda przez uchylone drzwi.
Ona jest mokra na całym ciele. I nie jest piękna kiedy zakopuje swoje paznokcie pod kamieniami.
-Nie ma ratunku, czy ty nie rozumiesz?
Niczego co chciałaby ocalić.
Jego wzrok ślizga się po niej jakby była tylko kolejnym malowidłem na ścianie, kiedy jej oddech wprawia mrok w delikatne, połyskliwe drżenie.
Trzy pokoje do przebudzenia. Wychwytuje już kształt swojej kolejnej klatki. Raz za razem.
-Dlaczego chcesz się zabić?
-Oddałam wszystkie lata i miesiące i dni. Oddałam mu wszystko o co poprosił.
-Dlaczego chcesz się zabić?
-Kiedy umierałam zobaczyłam go tam, jak patrzy na mnie. I zgodziłam się przeżyć to jeszcze raz. Raz za razem. Razy dziesięć. Zostało sześć z dziesięciu. Zawsze tak samo. Raz po raz. Zgoda na zniszczenie, na zapomnienie, na przypomnienie. Zgoda na przeżycie.
-Dlaczego chcesz się zabić?
-Patrzyłam jak płonie. Patrzyłam jak płonie. Patrzyłam jak płonie.
Zamienili łóżko w trumnę.
Z jej twarzy skapuje resztka światła, rozmyta lepkim potem.
-Dlaczego chcesz się zabić?
-To już czwarty.
Komentuj (0)



{c'mon}

scream
lick
3338636

{pain}

Czerwony Tiul
Czas do Zmarnowania

{love}

Dance on Glass.

{passion}



{czytam}




Amor e Morte

{cukierek ma dzisiaj smak:}

The current mood of rozowytiul at www.imood.com

18
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
17
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
16
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
15
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
14
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
13
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
12
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
11
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
10
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
09
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
08
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
07
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
06
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
05
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec

maru, portfolio, ubierzsię!