Link :: 05.02.2006 :: 17:46
Damy Dworu osaczały ją kiedy stojąc przed ogromnym lustrem czesała swoje złote włosy.
Jej ciało pachniało naftaliną, miała wielkie przepastne oczy pełne niczego, miała wypłowiała spojrzenie, chciała zostać skazana na śmierć.
Damy Dworu obleczone w skórę diabła, na wpół ukształtowane ciała, bluźniercze, bez imion, bez krwi i głosów, szlochające z rozkoszy.
Spoglądała przez okna wychodzące na ogród pełen lamentu.
Na trawie leżały wstążki, rozrzucone różowe cukierki, srebrne monety, zapomniane życzenia. Ona jest jednym z nich.
Dotykała miękkich części lustra. Marzyła o Niej.
Na głowie miała wianek ślubny z różańca.
Tiul fałdami zajmował cały pokój.
Powolnym ruchem ściągała rękawiczki, oglądała paznokcie odchodzące wraz ze skórką.
Została zamknięta w jasnym pomieszczeniu, bladoróżowe zasłony, tapeta obdrapana paznokciam.
Ostatniej nocy sprzedała wulgarne pocałunki.
...szepty...zabijmy ją, zabijmy ją tuż przez ślubem...szepty...
Okazywała znudzenie mordując jedną po drugiej w przeciągłych gestach, w maratonach taniej świętości, taniego zapachu snu i uniesienia.
Do ręki wpychają jej białe chusteczki z różowymi oblamówkami.
Siłą wydzierają z niej łzy.
...szepty...ofiara musi zostać złożona...szepty...
Nie wypija ich do końca, nie zabija ich do końca, nigdy nie kończyła posiłków.
Wyciekał z niej krzyk, zatrzymywała resztki władzy nad czynami.
Chodziła po schodach tam i z powrotem, dotykała spleśniałej tapicerki. Dziś zejdzie tylko raz, nie wróci już.
I tym razem podłoga nie chciała skrzypieć
Wilgotna od oddechów.
Sięga do stolika, rozrywa tysiące kopert, na starych atrament już wyblakł.
...szepty...zabijmy ją, zabijmy ją teraz...szepty...
List od siostry nie nadchodzi.
Ślubny wianek z różańca lśni w odbiciu, lśni w źrenicach, lśni na jej ustach, jak za chwile zalśni różowy pierścionek na palcu.
List od Niej nie nadejdzie.

Komentuj (2)


Link :: 12.02.2006 :: 18:52
Są w pokoju snów obie tak samo śmierdzą świętością. Jasnowłosa przycisnęła Prorokinie do ściany, tu mogły być same, Damy Dworu pałętały się, po drodze wysypywały na podłogę błąkające się kolorowe szkiełka. Mąż siedział za ścianą, ten który nigdy nie patrzy wprost na ludzi i zawsze przekręca słowa.
One miały ciała ze szkła, w ustach rozdzierający serce rytm, za wszystko ofiarowywały części samych siebie.
Jasnowłosa była zmarnowaną słodyczą.
Prorokini dymem dostającym się do oczu.
Zgniłe u podstaw.
On tego nie zrozumie, on nigdy nie zrozumie.
Pozytywka wygrywała znienawidzoną melodie.
-To była naprawdę ładna melodia. Dopóki nie splugawił jej dotyk obmierzłych ust.
-Fałszywe dźwięki wydały się zamierzone.
...szepty...zostawmy ją tu, zostawmy ją aby wyblakła jak atrament na wszystkich listach których nie wysłała...szepty...
-Słyszysz? Zostałam schwytana w bolesną fantazje własnej śmierci.
-Osaczona przez lepkość cieni wpychających się w usta. Krztuś się powietrzem którego coraz mniej pomiędzy słowami.
-Wiem, za każdym razem kiedy Cię widzę, słyszę tragiczne i absurdalne okrzyki, tym razem cienie były zbyt gęste, za każdym razem gdy cię widzę chce umierać mocniej.
-Krzycząc nie krzycząc. Szloch poranionych dłoni.
-Nie słyszę szeptów, czuje przemoc kryjącą się pod palcami, wciąż widzę procesje okaleczonych z dzwonkami przy ustach...nigdy nie kochałam nikogo innego. Wyrywam jego strzępy spomiędzy połamanych żeber, przystrojona w kwiat paproci przynoszę zniszczenie...
-Pręgi sinieją i składają się na makabryczną kompozycję.
-...on nigdy nie może tego zobaczyć. Cygańskie wróżki...
-...Przesądna babka memląca pod nosem zaklęcia przeciw przypadkowi. Płacz i zgrzytanie zębami.
Zamykam oczy, płonę pod powierzchnią.
-Umieramy na moment.
...szepty...zaznaczone bliznami...szepty...
-Słyszysz to? Nie zadawało się żadnych pytań, połykam za dużo leków, on nigdy nie może się o tym dowiedzieć, nie kochałam nikogo innego.
-Wciąga. Jak mroczne, wilgotne roztętnionym pragnieniem bagno. Na własność. Po kres kresów.
Słyszę chaotyczny jęk, prorokini przeczesuje włosy, przeczesuje myśli, szuka we mnie cierni, rozdziera na nich skórę i nie patrzy już na mnie, nie dotyka mnie, zbyt wiele widziała umierających.
-Różowe zwierciadło, tam na górze, zabiorę cię tam, zabije ich wszystkich i zamknę w różowym zwierciadle.
-Nie istnieje nie. Smaki mieszają się na podniebieniu.
-Mojej krwi nie pomylisz.
-Zapamiętaj lekcję krwawo-sinych pręg wykwitających na ciele.
______
Bierze ją za rękę, spuchnięta od sekretów, cała w cierniach, wchodzą na górę, Damy Dworu modlą się o ich śmierć.
-Dlaczego chcesz się zabić? - pyta ją Prorokini zanurzając dłoń w różowym zwierciadle
-Baśniowe łamanie serc. - odpowiada Jasnowłosa bawiąc się wściekle różowym nożem.
Komentuj (2)


Link :: 14.02.2006 :: 08:05
- Dlaczego chcesz się zabić? - pytają kiedy tylko otwiera swoje śpiące oczy.
- Dlaczego chcesz się zabić.
...szepty...zabić zabić zabić zabić....szepty....
Komentuj (4)


Link :: 17.02.2006 :: 23:10
Pierwotna groza.
Wiecznym językiem kapłanka ognia. Krzyk wybucha płomieniem.
Dotykam, wykonany z wyjątkową czułością, delikatnością tysiąca rąk, upiększony w teatrze.
(wyobrażenie brutalnej siły)
Zmienne uczucia malujące się na mojej twarzy.
Ludzie idący bez oręża, skłębione języki ognia.
Przepełniony kolorem, opętany wizja słodyczy.
Ból promieniował na całą miednice.
Gubiłam się w przepastnych szeptach.
Wrzawa dochodziła z miejsca mordu.
Wyzwalam sanktuarium luster, pociągam za lepkie sznurki, sidła, sieci.
Szpilki w źrenicach, igły pod paznokciami.
Przezroczyste, pobladłe ciała.
Błądząca słodkością melodia. Straszna rozkosz i śmierć.
Pozwalam mu do syta strawić truciznę.
Wyciągam ku niemu białe nadgarstki spływające krwią.
Ale on nie widzi, on nigdy tego nie zobaczy.
________

-Dlaczego chcesz się zabić?
-Mocny pocałunek wroga tuz przed pojedynkiem.
Komentuj (1)


Link :: 23.02.2006 :: 01:15
Pachnie kawą, stoi przede mną, na odległość podniesionego głosu. Gramy w wyimaginowane łapki, obie wpatrujemy sie w ogień, patrzymy.
Skrawki różowego papieru wirowały nad stosem.
Chce jej powiedzieć ale nagle.
Perfumy, jedwabne apaszki, kaszmirowe chusteczki, szklane kolczyki, różowe pierścionki.
Pachnie kawą.
-Wypij jeszcze troche.
Pantofle porzucone pod łóżkiem, zasłony z mięsistego jedwabiu.
Ona wciąż, niczym włóczęga zasypia pod drzwiami.
Stała tam zakurzona maszyna do pisania, lekki przezroczysty płyn.
-One składały się z łez, krzyku i zamętu, nie ma w nich niczego innego.
Szelest czcionek uderzających o papier.
Pachnie kawą.
Grzebie w fusach próbując odgadnąć swoją przyszłość, całun dymu spowija nasze ciała. Pod powiekami wstęga unosi się i rzucam się ze skały. Wszystko lepi się do.
Niespokojna melodia szeptów.
Ona jest szczupła do chudości, oblana przerażeniem
-Czyż nie wypiłam już całej nędzy?
Pod powiekami kaplica tonie w półmroku, pod powiekami słysze jej dziki i okrutny śpiew.
-Ta muzyka...co dzień sączy trucizne w nasze serca.
Szept powoli więdnie, widze jak targa się, jak szarpie przy ciele chroni resztki ciepła, wybucham spazmatycznym szlochem.
Ile mam ciebie pod opuszkami palców?
Jej myśli pulsują w gęstym mroku moich słów.
-W twoje włosy wplącze zaklęcia.

Komentuj (0)



{c'mon}

scream
lick
3338636

{pain}

Czerwony Tiul
Czas do Zmarnowania

{love}

Dance on Glass.

{passion}



{czytam}




Amor e Morte

{cukierek ma dzisiaj smak:}

The current mood of rozowytiul at www.imood.com

18
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
17
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
16
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
15
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
14
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
13
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
12
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
11
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
10
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
09
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
08
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
07
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
06
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
05
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec

maru, portfolio, ubierzsię!