-Myślę, że umrę dzisiaj.
Oznajmiłam Mu, chociaż On nie słuchał, lub nie chciał usłyszeć.
-Myślę, że umrę dzisiaj.
Światło skapywało z nadgarstków na blat biurka, gdzie pisałam bajki i kroiłam słowa na dźwięki. Wszystkie kolory znikały w słońcu. Noce zawsze były najtrudniejsze.
-Kocham cię, pragnę cię.
Powiedziałam Mu, chociaż nie widziałam Jego twarzy i nie czułam Jego zapachu, a na ustach błyszczała Mu drwina.
-Kocham cię, pragnę cię.
Ktoś podłożył ogień i ktoś inny płakał w świetle dnia. Zostałam królową płonących stosów, kiedy nakarmił mnie popiołami. Znalazł się w jednej z moich opowieści.
-Zrobię cokolwiek będziesz chciał, wróć, błagam.
Krztusiła się przez niechętny oddech, chociaż On już od lat nie pamiętał życzeń miłości.
-Błagam.
W ciemności nie potrzebowałam już imienia. Dłoń nie przestawała się poruszać. Cień wspinał się po ramieniu, wędrował po mojej twarzy, żeby tam zasnąć.
Chcę żeby moje słowa słodyczą zakwitły w Twoich ustach


Komentarze:
ownlog.com :: Wróć